Przejdź do głównej zawartości

Posty

Miał być wyśmienity młodzieżowy romans...

 ... a wyszło, jak wyszło. Złośliwi zapytają czy wyśmienity romans w ogóle istnieje. Nie wiem, ale "Morze spokoju" sprawiało wrażenie takiego. Dużo pozytywnych opinii i niebotycznie wysokie średnie ocen na Lubimyczytać i Goodreads. Na tym pierwszym książka może się pochwalić wynikiem 8,4, co sprawia, że jest gdzieś pomiędzy powieścią rewelacyjną, a wybitną. Na tym drugim już tylko 4,31, jednak niech Was wynik nie zmyli, bo jest to skala pięciogwiazdkowa, słownie mieści się w przedziale „bardzo lubię” i „to było wspaniałe”. A ja jestem potwornie rozczarowana… Tytuł: Morze spokoju Autor: Katja Millay Liczba stron: 456 Kategoria: literatura młodzieżowa Wydawnictwo: Jaguar Natsya Kashnikov chce tylko dwóch rzeczy: przetrwać liceum bez żadnych osób, które będą pouczać ją na temat jej przeszłości oraz sprawić, aby chłopak, który zabrał jej dosłownie wszystko – tożsamość, duszę i chęć życia – zapłacił za to. Historia Josh’a Bennett’a to nie sekret: każda osoba, którą kochał, opuśc
Najnowsze posty

Ostatnio czytane #5

Wiecie jak zdobyć trochę wolnego? Ano rozchorować się przed maratonem próbnych matur. Wtedy nie trzeba nawet nadrabiać lekcji, bo w końcu żadne się nie odbyły! Tylko śpi się całymi dniami. Ale można znaleźć czas na podsumowanie swoich czytelniczych wyczynów. Które są tak słabe, że nawet nie można nazwać ich wyczynami. Dziś przedstawię Wam moje wrażenia dotyczące książek przeczytanych w tym roku. Z różnych względów (głównie brak czasu i chęci) nie zdecydowałam się na pełne ich zrecenzowanie, jednak chcę, aby zostały odnotowane tutaj.    1. "Ojczyzna dobrej jakości. Reportaż z Białorusi" wielu autorów Kiedy na Białorusi wybuchły protesty zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie wielu wiem o tym kraju, a przecież to nasz sąsiad. Dlatego postanowiłam sięgnąć po Ojczyznę dobrej jakości, choć uprzedzono mnie, że nie jest to reportaż, który jest i ciekawy, i świetnie napisany. Niestety spełnia tylko jeden warunek, ten pierwszy. I ja się mogę podpisać pod tym rękami i nogami. Być moż

Perełki 2020 roku!

Spokojnie, zdaję sobie sprawę, że już luty, ale mam potrzebę podzielenia się moimi odkryciami filmowymi, serialowymi i książkowymi zeszłego roku. Są to tytuły, które na długo zapadły mi w pamięć i nawet jeśli ten wpis miałby pojawić się w grudniu, to i tak warto o nich mówić, bo na to zasługują. Ale żeby to miało ręce i nogi to zacznę od produkcji z dużego i małego ekranu, a na koniec przejdę do książek. 1. Ania, nie Anna Co prawda moja historia z serialowymi przygodami pewnej rudowłosej dziewczynki zaczęła się wcześniej niż w 2020 roku i już wtedy pokochałam ten serial, czego dowodem jest ta recenzja pierwszych dwóch sezonów, którą znajdziecie tutaj . Ale to właśnie dopiero w zeszłym roku, w styczniu, zawitał na platformie Netflix sezon trzeci, który jest zarazem ostatecznym. Więc początek 2020 roku miałam naprawdę udany, choć byłam naprawdę zaskoczona, że nie będzie już więcej odcinków! Prawdę mówiąc nie pamiętam czy kiedyś doszukiwałam się informacji na ten temat, ale wszystkie wątk

Jestem już herbaciarą czy jeszcze nie?

Jakiś czas temu podzieliłam się z Wami na moim instagramie informacją, że zamówiłam sobie herbatki. Wbrew moim przypuszczeniom, bardzo zainteresowaliście się tym tematem, tak więc dzisiaj post, w którym opisuję swoje wrażenia. Dodam jeszcze, że nie jestem kimś, kto ma doświadczenie w tym kierunku. Dotychczas piłam głównie herbatki z supermarketów i parę razy byłam w prawdziwej herbaciarni (co niezwykle miło wspominam). Chcę jeszcze dodać, że herbatki zamówiłam ponad dwa/trzy miesiące temu, więc już trochę je testuję i zrobiłam to za pomocą strony Zielony Bazar . Niestety nie mamy żadnej współpracy, ale myślę, że jest to istotna informacja, bo jeśli jakieś nazwy są takie same, to mogą mieć różne walory smakowe w zależności od sklepu, no i pozwoliłam sobie udostępnić ich zdjęcia poszczególnych herbat. Zamówiłam siedem herbat i robiłam to pierwszy raz w swoim życiu i totalnie nie wiedziałam czym się sugerować, a mojej ulubionej herbaty z herbaciarni, o której już wspominałam, czyli brzos

21 książek na 2021 rok

Pora na czwartą edycję wyzwania, w którym tworzę swój własny TBR na 2021 rok. Jak zwykle nie zamierzam wyczytać wszystkiego. Albo zamierzam, ale jestem w pełni świadoma, że raczej mi to nie wyjdzie. Ta lista jest raczej drogowskazem, po co sięgać jak naprawdę nie będę wiedziała, dlatego postanowiłam zawrzeć tu naprawdę różnorodne pozycje. W zeszłym roku użyłam zdjęć książek przesyłając je przez adres URL i wszystko działało, jednak jak ostatnio patrzyłam, to już się nie wyświetlały, dlatego tym razem postanowiłam je pobrać, oczywiście z Lubimyczytać.pl.    1. "Władca much" William Golding  Wierzcie lub nie, ale za "Władcę much" próbuję się już zebrać od ... ponad trzech lat. Odkąd tworzę te roczne TBR-y zawsze znajduje się ta pozycja. I jakoś tak nigdy mi nie wychodzi. Ale! W zeszłym roku było naprawdę blisko, bo jak byłam w bibliotece, to pomyślałam, że właśnie tę pozycję sobie wezmę. Niestety za nic nie mogłam sobie przypomnieć autora, a ja jak to ja nie lubię rob