niedziela, 4 listopada 2018

Podsumowanie września i października

Wrzesień i październik tego roku to czas zaaklimatyzowania się w nowej szkole, przystosowania się do wcześniejszego wstawania, w końcu to już nie są wakacje, a także okres, kiedy jednak mniej czasu wolnego pozostaje (w porównaniu z tymi dwoma miesiącami laby). I choć teraz więcej czasu zajmuje mi dotarcie na lekcje, to jednak mimo wszystko trochę tego czasu mam, a wręcz jestem zaskoczona, bo spodziewałam się, że pozostanie mi go o wiele mniej. Co prawda znaczną jego część przeznaczam na czytanie i na media społecznościowe, zwłaszcza na Instagrama (kto by się spodziewał, że tak się wciągnę, bo w końcu nie tak dawno sądziłam, że to nie jest dla mnie! Jeśli jeszcze nie byliście to koniecznie wpadnijcie: "lm_katty"), więc na blogu tego specjalnie nie widać, ale przynajmniej jest regularnie (teraz trzeba tylko popracować nad zwiększeniem tej regularnej liczby postów). Dlaczego jednak postanowiłam połączyć te dwa miesiące w jednym podsumowaniu? Brak czasu i chęci odegrał tu pewną rolę, ale nie największą. W tych dwóch miesiącach nie wydarzyło się po prostu za wiele, nie poznałam jakichś naprawdę ciekawych rzeczy, które mogłyby Was zainteresować, bo pewnie dobrze myślę, że mało kogo interesuje ile kotów zebrałam dzięki easter eggowi na Androida 6 i 7 (co swoją drogą też mnie ostatnio bardzo wciągnęło, no ale pewnie nie ma się czemu dziwić, z tej strony fanka tych mruczących czworonogów!)...

niedziela, 28 października 2018

"Trylogia czasu" Kerstin Gier

Choć dość opornie idzie mi skreślanie książek z listy, którą stworzyłam na początku tego roku (18 książek na 2018 rok), to w końcu przyszedł czas na kolejną pozycję - "Czerwień rubinu", a zaraz potem na kolejne tomy "Trylogii czasu". Seria ta swoje lata już ma, a całkiem niedawno doczekała się nowej odsłony, a ja wciąż po nią nie sięgnęłam i zupełnie tego nie rozumiem, zwłaszcza że trylogia ta naprawdę bardzo mi się spodobała i już dawno nie wciągnęłam się tak w żadną historię! 


niedziela, 21 października 2018

"Żółwie aż do końca" John Green

Ostatnio na brak czasu na czytanie nie narzekam, ale za to stosik "do zrecenzowania" rośnie, bo zupełnie nie mogę się do tego zabrać, a niestety chęć zabrania się do pisania jest odwrotnie proporcjonalna do czasu, który upłynął od opublikowania ostatniego posta. Nie pomaga tutaj również słońce za oknem, a właściwie go brak, bo już nie raz złapałam się na tym, że wydawało mi się już, że jest naprawdę późno i nie warto się za nic zabierać, lepiej jeszcze trochę posiedzieć w Internecie, a tu się okazuje, że dzień jeszcze młody. Postanowiłam jednak przerwać tę złą passę i przestać odkładać czas na bloga na przyszły weekend, bo tak można przecież bez końca, i dziś powiedzieć o kolejnej książce Johna Greena, tym razem napisanej bez pomocy innych autorów.

czwartek, 11 października 2018

"Will Grayson, Will Grayson" John Green, David Levithan

... czyli największe rozczarowanie tego roku. 

Czytałam już inne książki Greena (m.in. "Śnieżną noc"), czytałam już inne książki Levithana ("Każdego dnia" i "Pewnego dnia") i choć nie są oni moimi ulubionymi autorami, to jednak postanowiłam przeczytać pozycję, która powstała dzięki ich współpracy. Co prawda wielu osobom historia Willów Graysonów nie przypadła do gustu, ja jednak postanowiłam ją kiedyś przeczytać. No i właśnie całkiem już trochę dawno (wciąż mam problemy z regularnością na blogu, wybaczcie!), kiedy znajoma poleciła mi tę powieść, postanowiłam się za nią zabrać.

środa, 3 października 2018

"Przed świtem" Stephenie Meyer

Choć przeczytanie całej sagi "Zmierzch" zajęło mi parę miesięcy (oczywiście dodatki wciąż jeszcze przede mną i póki co nie czuję potrzeby po nie sięgać, więc pewnie przez pewien czas jeszcze tak zostanie), to wreszcie mogę powiedzieć: tak, znam losy Belli i Edwarda i nie, nie uważam, że jest to najgorsza seria jaką przeczytałam w swoim życiu (nie żebym potrafiła wybrać tę najgorszą, ale "Zmierzch" się niczym negatywnie nie wyróżnia). Mogę również powiedzieć, że jest to całkiem przyjemna lektura, której głównym targetem są nastolatki rozpoczynające dopiero swoją przygodę z paranormalnym światem i to im pewnie polecałabym tę sagę, a co jeszcze mogę powiedzieć o samym "Przed świtem"?