Przejdź do głównej zawartości

Ostatnio czytane #5

Wiecie jak zdobyć trochę wolnego? Ano rozchorować się przed maratonem próbnych matur. Wtedy nie trzeba nawet nadrabiać lekcji, bo w końcu żadne się nie odbyły! Tylko śpi się całymi dniami. Ale można znaleźć czas na podsumowanie swoich czytelniczych wyczynów. Które są tak słabe, że nawet nie można nazwać ich wyczynami. Dziś przedstawię Wam moje wrażenia dotyczące książek przeczytanych w tym roku. Z różnych względów (głównie brak czasu i chęci) nie zdecydowałam się na pełne ich zrecenzowanie, jednak chcę, aby zostały odnotowane tutaj. 

 

1. "Ojczyzna dobrej jakości. Reportaż z Białorusi" wielu autorów

Kiedy na Białorusi wybuchły protesty zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie wielu wiem o tym kraju, a przecież to nasz sąsiad. Dlatego postanowiłam sięgnąć po Ojczyznę dobrej jakości, choć uprzedzono mnie, że nie jest to reportaż, który jest i ciekawy, i świetnie napisany. Niestety spełnia tylko jeden warunek, ten pierwszy. I ja się mogę podpisać pod tym rękami i nogami. Być może miał na to wpływ fakt, że każdy autor inaczej podchodził do tematu, a może po prostu stylowo coś mi nie grało. W każdym razie nie jest to reportaż, który bym polecała, gdyby Białoruś zupełnie by Was nie interesowała, a szukacie po prostu jakiejś dobrej literatury w tym stylu (wtedy polecam Wyhoduj sobie wolność). Z racji tego, że każdy z autorów skupiał się na czymś innym, a i pewnie mieli ograniczoną ilość stron, mam wrażenie, że wszystkie tematy były ruszone pobieżnie, kiedy już się zaciekawiłam i chciałam więcej, przewracałam stronę i widziałam kolejny tytuł. Jednak myślę, że jest to dobra książka jeśli Wasze pojęcie o Białorusi ograniczało się do tego, że jest jednym z naszych sąsiadów i coś tam u nich z wyborami było nie halo, czyli tak naprawdę nie wiecie nic. 

 

2. "Zakon Rozbitej Soczewki" Brandon Sanderson

To już czwarta część przygód Alcatraza za mną! I ja wciąż świetnie się bawię! Przypomnę, że to literatura dziecięca, więc choć wiedziałam, że seria ta jest bardzo niekonwencjonalna, to nie spodziewałam się, że Sanderson może mieć tyle asów w rękawie. Mam nadzieję, że zostawił coś na tom piaty, zarazem ostatni, który jeszcze przede mną. Ciężko dodać cokolwiek więcej, więc tylko napiszę, że naprawdę wysoki poziom został utrzymany i wciąż polecam, szczególnie jeśli macie kogoś młodszego pod ręką!

 

3. "Pokaż mi" Marcel Moss

Trzecią pozycją jest książka, która skusiła mnie bardzo pozytywnymi opiniami oraz tematyką. Za thrillerami zbytnio nie przepadam, bo nie lubię się bać (dlatego za horrory już wcale się nie biorę), ale jeśli już miałabym wybierać, to bardziej interesują mnie takie związane z cyberprzestrzenią aniżeli śledzeniem kogoś w lesie. Po erotyki też nie sięgam, więc trochę zastanawiało mnie to, że "Pokaż mi" reklamowane jest jak thriller erotyczny. Ale przeczytałam i jestem rozczarowana. Jak dla mnie więcej tu obyczajówki niż rzeczywistej akcji i więcej tutaj erotyku aniżeli thrillera. I nie znoszę kiedy bohater sam wpakowuje się w kłopoty z powodu swojej głupoty, a tak właśnie tutaj jest. Więc nie odczuwałam do niego żadnej sympatii, a tylko się zastanawiałam co on odwala. Przeszkadzały mi też różne linie czasowe, które finalnie pokazały, że autor miał na nie pomysł, ale mnie nie pozwalały w pełni wgryźć się w książkę. Bo jak się wgryźć jak skaczemy po miejscach i datach. Chyba jeszcze powinnam powiedzieć coś o samym zakończeniu, bo w thrillerach chyba odgrywa istotne znaczenie. Jak dla mnie było ciekawe i rzeczywiście miało sens, ale nie sprawiło, że byłam szczególnie zszokowana i nie musiałam go przetrawiać przez kolejne dni. Raczej przeczytałam i stwierdziłam "aha, no to ma sens". Jako mat-inf z zamiłowaniem do danych statystycznych nie mogłabym przejść obojętnie obok faktu, że na początku każdego rozdziału znajdziecie ciekawostki liczbowe związane z tematyką książki. Mam nadzieję, że są to rzeczywiste dane, a nie takie, które mają po prostu zszokować czytelnika.

"Pokaż mi" to jedna z 21 książek, które planuję przeczytać w tym roku, pozostałe tytuły znajdziesz tutaj


4. "Tango" Sławomir Mrożek

Ostatnio coś nie po drodze mi z lekturami szkolnymi, zaczynam, ale zupełnie nie potrafię skończyć. Jednak gdy dowiedziałam się, że "Tango" jest naprawdę króciutkie i co istotniejsze - fajne, to postanowiłam się skusić. I to jest taka książka co ją spokojnie w jeden dzień można machnąć, więc tak też zrobiłam (wcale nie dlatego, że następnego dnia ją omawialiśmy, wcale haha). I naprawdę mi się podobała! Dawno nie czytałam tak świetnej komedii! I jak się tak zastanawiam to chyba moje wrażenia były znacznie lepsze przed omawianiem niż po, więc doszłam do wniosku, że rozbijanie wszystkiego na czynniki pierwsze nie zawsze jest dobre i pewnie dlatego czytanie lektur do szkoły jest czymś zupełnie innym niż czytanie lektur dla siebie.

 

5. "Ballada ptaków i węży" Suzanne Collins

Ostatnią pozycją na dziś jest "Ballada ptaków i węży", czyli dodatek do "Igrzysk śmierci". Chyba nigdy nie wspominałam tutaj o tej serii, ale to dlatego, że czytałam ją jeszcze zanim założyłam Melonika. A że uwielbiam kończyć rzeczy, to wiedziałam, że prędzej czy później skuszę się i na Balladę. Nie spodziewałam się, że tak szybko pojawi się w mojej bibliotece, a kiedy już wszyscy wypożyczyli, przyszła pora i na mnie. I wiecie co? Z jednej strony to bardzo ciekawa historia wyjaśniająca dużo rzeczy z oryginalnej trylogii, szczególnie zachowanie Snowa (bardzo lubię jak antagonista jest zły z jakiegoś powodu, a nie dlatego, że tak pasowało autorowi), ale z drugiej strony sama trylogia jest czymś zupełnie zamkniętym i ta wiedza nie jest aż tak potrzebna, więc jak zwykle z dodatkami bywa - można czytać lub nie. Chciałabym jeszcze dodać, że trochę nie podobało mi się zakończenie, a konkretniej nagła zmiana w zachowaniu Snowa, która choć była trochę uzasadniona, to tak nie do końca, bo gdyby była w pełni uzasadniona, to by mnie nie zaskoczyła. Jednak z drugiej strony kto pierwszy nie podjął pochopnie decyzji niech pierwszy rzuci kamień.

To by było tyle na dziś. Tak, to wszystkie książki, które udało mi się przeczytać w 2021 roku jak na razie, ale niczego nie żałuję. Ostatnio bardzo wciągnęłam się w Boardgamearenę i moja miłość do Netfliksa wciąż  trwa. A i nie zapominajmy, że jestem w klasie maturalnej. A jak to u Was wygląda?

Zdjęcia pochodzą z Lubimyczytać.pl

Komentarze

  1. Kocham "Tango"! Potrzebuję własnego wydania. :D "Pokaż mi" mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa jak "Pokaż mi" wypadnie w Twoich oczach! :P

      Usuń
  2. Nie spodziewałam się, że pierwsza książka to zbiór reportaży różnych autorów. Szkoda, bo ostatnio się przekonałam, że zbiory krótszych reportaży to zupełnie nie mój reportaży do czytania ;<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się tak zastanowię, to sięgam głównie po takie zbiory krótszych reportaży, choć znacznie bardziej podobają mi się te napisane przez jednego autora czy dwóch. Wtedy jest to jakoś sensownie połączone i się przeplatają troszkę, i bardziej sprawiają wrażenie rozdziałów, choć jako pojedyncze twory też mają sens. :D

      Usuń
  3. Nie czytałam żadnej, ale z wielką chęcią zajrzałabym do książki Marcela, pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko mnie ona długo ciekawiła zanim zdecydowałam się sięgnąć! :D
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  4. Ballada ma taki trudny do przełknięcia koniec - zgadzam się całkowicie.

    Brandon Sanderson - tutaj muszę coś wreszcie przeczytać od tego autora! Kilka jego książek już mam u siebie w domu.

    Pozdrawiam serdecznie Zakładka do Przyszłości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O pisaninie Sandersona słyszałam wiele pozytywów, sama czytałam tylko serię o Alcatrazie i jestem w stanie uwierzyć, że inne jego książki są równie dobre. :D
      Również pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Za każdy komentarz dziękuję!
Staram się odwiedzać wszystkich moich czytelników!

Warto zajrzeć!

O dziewczynie, która miała Pecha

- "Szamanka od umarlaków" Martyna Raduchowska Jakie są minusy czytania nowości? Ano takie, że jeśli jest to jakiś tom serii, to potem trzeba czekać na kolejny. Na szczęście wydanie "Szamanki od umarlaków", które dziś opisuję, jest drugim wydaniem, także tom drugi jest już od dawna dostępny! 

Narnia - niezwykła kraina, cieniem prawdziwej Narnii

Dziś opowiem Wam co nie co o ''Opowieściach z Narnii'' autorstwa C.S.Levisa. Nie będzie to recenzja, ale luźna opinia. Zacznę może od tego, że pierwszy raz spotkałam się z tymi książkami, a właściwie tylko z pierwszą z nich, w podstawówce, była moją lekturą i z czego pamiętam spodobała mi się (co potwierdza, że lektury nie są złe!). Gdzieś mi się o uszy obiło, że są kolejne części, ale specjalnie mnie do nich nie ciągnęło. Pewnie każdy słyszał o pierwszej części, drugiej części może trzeciej (chociażby za sprawą filmów), ale kto nie drążył tematu nie dowiedział się o pozostałych również wartościowych. Nie mogę zdecydować, która z nich mi się spodobała najbardziej, bo pomimo tego, że wszystkie w tym roku ''odświeżyłam'' to jednak czytałam je z przerwami. Postaram się jednak napisać co nieco o każdej z nich i mam nadzieję, że jeśli ktoś nie czytała to sięgnie po tą serię, a jak czytał to do niej wróci. I nie patrzcie na wiek, bo ja też nie jestem już taki...

"Jesienna miłość" Nicholas Sparks

Już ponad roku temu, jeśli nie więcej, obejrzałam film, który bardzo mnie poruszył - "Szkołę uczuć". Jakiś czas później dowiedziałam się, że film ten był na podstawie książki, więc pewnie nikogo nie zdziwi fakt, że postanowiłam tę książkę przeczytać. Przy okazji chciałam też przeczytać jakąś książkę Nicholasa Sparksa, a tak się złożyło, że to właśnie on napisał "Jesienną miłość", z której później powstała "Szkoła uczuć". Przed przeczytaniem spotkałam się z opiniami, że pierwowzór nie dorównuje wersji filmowej, jednak sama postanowiłam sprawdzić jak to właściwie jest. A więc jak było?