Kiedy dowiedziałam się, że moi bracia wybierają się na wycieczkę pociągami po Bałkanach, wiedziałam, że też chciałabym kiedyś przeżyć coś takiego. Może nie w aż tak spartańskich warunkach, jednak dłuższe jazdy pociągiem mają coś w sobie. Zawsze preferowałam jazdę pociągiem od innych środków transportu, dlatego wiele razy zjechałam Polskę tam i z powrotem, z północy na południe. Jednak to nie ta sama nutka adrenaliny, co podróżowanie po Europie, po obcych dworcach i z obcymi językami wokół siebie. I w roku 2020 wreszcie mi się to udało (o czym więcej poniżej), dlatego postanowiłam upamiętnić ten rok podsumowując go w nietypowej dla mnie formie. Uprzedzę tylko, że będzie bardzo dużo prywaty, ale mam nadzieję, że przedstawionej w ciekawy sposób. Proszę wsiadać, bo odjeżdżamy!
![]() |
Jedno z pierwszych zdjęć jakie zrobiłam, jezioro w centrum Zurychu, coś niebywałego. |
Jeśli jeszcze tego nie wywnioskowaliście z tego co tu piszę, to zaznaczę to teraz, nie jestem zabawowym zwierzem! Oczywiście, że lubię zabawić się w znanym towarzystwie, jednak nie ciągnie mnie do tego aż tak szczególnie. Z tego też powodu raczej w ciągu całego swojego życia miałam małe grono znajomych i to z nimi się trzymałam. Musicie uwierzyć, że moje zdziwienie było naprawdę ogromne, gdy poszłam do liceum i poznałam tam świetnych ludzi (zdecydowanie najlepsza klasa w całej mojej edukacji). A tutaj jak na złość pojawia się rok 2020, w swojej całej okazałości, a że mieszkamy dość daleko od siebie (moje liceum znajduje się w mieście wojewódzkim, więc uczą się w nim ludzie z całego województwa), to jest mi po prostu szkoda z braku tego kontaktu. I przypomnienie, że jak jest zbyt dobrze, to to jeszcze nie koniec. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nikt nie miał łatwo, nie chciałabym zmieniać szkoły w tym pandemicznym okresie, ani zaczynać studiów. Patrząc bardziej odpowiedzialnym okiem, z pewnością trudne było odnalezienie się teraz na rynku pracy. A nie wspomniałam jeszcze o ludziach, których bezpośrednio i dotkliwie ten koronawirus dotknął. Choć moja studniówka powinna mieć miejsce w 2021 roku, to już teraz wiem, że jej nie będzie (albo inaczej, nie będzie jej na tych samych warunkach co dotychczas, czyli rzeczywiście te sto dni przed maturą). I pewnie myślicie, że to kolejny upust mojego wkurzenia, ale może Was zaskoczę. Jak wspominałam nie jestem zabawową bestią, a studniówka to jeszcze zabawa z mnóstwem rytuałów. Musisz mieć partnera, musisz mieć sukienkę, musisz mieć buty, koniecznie na wysokim obcasie, nie zapominaj o makijażu i oczywiście o polonezie. Doskonale wiem, że nic nie muszę, jednak ten temat do początku wywoływał we mnie masę stresu, a tu proszę, jeden kłopot z głowy (inna sprawa, że doszło mnóstwo innych).
Przystanek 2 - podróże małe i duże, a właściwie jedna i duża, czyli tam i z powrotemJeden akapit to chyba nie tak dużo, ale mam nadzieję, że podkręciłam Waszą ciekawość co do mojej podróży. Postanowiłam odwiedzić mojego brata w Szwajcarii, a że o dziwo koszty samolotu były porównywalne do biletu kolejowego, to postawiłam na tę drugą wersję. Dodam jeszcze, że to nie był taki bilet jaki pewnie macie na myśli, na konkretne pociągi, o konkretnych godzinach. To był bilet wyjątkowy, który jest częścią zabawy, mianowicie pozwala podróżować przez pewną ilość dni, ile chcesz, jak długo chcesz, o której chcesz. Wsiadasz do pociągu i notujesz w specjalnym miejscu, jaka to stacja i nazwę tej na której wysiadasz. Z całą tą podróżą wiązał się pewien stresik, bo co jeśli sobie nie poradzę, tyle kilometrów, przez dwa obce kraje, a co jeśli mój angielski nie jest wystarczający? No właśnie, nic się nie stanie! Najwyżej przeżyję fantastyczną przygodę. Czy wspominałam, że miałam siedemnaście lat (prawie osiemnaście) i podróżowałam sama? To był prawdziwy sprawdzian mojego ogarnięcia i niesamowita przygoda mojego życia. Bardzo doceniłam też czas spędzony z samą sobą, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będę go miała bardzo dużo... Pochwalę się, że chyba wyglądałam na taką pewną siebie, że nawet pewna pani zapytała mnie (o zgrozo po niemiecku, a ja nie rozumiem tego języka), gdzie powinna wysiąść czy coś w tym stylu. I nie było to w Polsce, abym jeszcze miała jakąkolwiek wiedzę na ten temat. Spokojnie oszczędzę Wam już opisu podróży powrotnej, już się tak nie ekscytowałam (pierwsze razy mają jednak coś w sobie), a jeszcze dodam, że jestem zauroczona Szwajcarią, bo choć miejscem docelowym był Zurych, to jednak dzięki temu super biletowi mogłam spokojnie zjeździć prawie całą (to w końcu dość mały kraj). A że i Wy jesteście w pewnej podróży, to postanowiłam zapewnić Wam widoki z tej małej wycieczki. Na koniec dodam jeszcze, że nigdy specjalnie nie przepadałam za zwiedzaniem, jednak ta podróż to zmieniła (no starzeję się i tyle), polecam szczególnie Free Walking Tour!
![]() |
Niech Was to słońce nie zmyli, było potwornie zimno, szczególnie w cieniu! |
W pierwszym kwartale zeszłego roku poznałam Slowly, aplikację, o której po raz pierwszy wspominałam tutaj. W skrócie, dobiera ona Wam użytkowników na podstawie różnych kryteriów i możecie się wymieniać listami online. Zapytacie, czym to się różni od zwykłego komunikatora? Ano tym, że wiadomości nie dochodzą od razu, w zależności od wielkości odległości, która Was dzieli, czas dostarczenia jest większy bądź mniejszy. No i można zbierać znaczki. Naprawdę fajna sprawa! Myślę, że mój angielski też nie narzekał, w końcu wreszcie mogłam go użyć! Jednak z perspektywy czasu widzę, że sporo osób dość szybko odpuszcza, najdłużej wymieniałam listy z pewną osobą do wakacji, a potem też kontakt się urwał. Ostatni list wysłałam wieki temu i na ten moment nie mam absolutnie żadnej ochoty, aby do tego wrócić, jednak zawsze gdy przypominam sobie o tym epizodzie, uśmiecham się w głębi siebie.
Przystanek 4 - rzeczy z drugiej ręki są coolOd zawsze miałam problem z używanymi rzeczami, bo się nimi po prostu brzydziłam i teraz proszę nie oceniajcie mnie, a czytajcie do końca. Aby w pełni mnie zrozumieć musicie wiedzieć, że zmagam się z dość specyficzną fobią czystości i to nie polega tylko na tym, że ciągle muszę myć ręce, ale również na tym, że pewne rzeczy są brudne, a pewne czyste. I tyle. Nie potrafię wywalić sobie tej myśli z głowy i natrętnie mnie męczy myśl Kasia idź umyj ręce, to było brudne. Jednak idea nie podążania z nurtem konsumpcjonizmu jak najbardziej do mnie przemawiała i w końcu, za sprawą pewnej osoby, udało mi się przemóc, za co bardzo dziękuję, choć chyba nikt nie wie, że nie dość, że wszystkie lumpowe rzeczy od razu wyrzucam do prania, to również rzeczy, w których byłam na danym podboju. W końcu skoro nie ma przymierzalni, to muszę przymierzać na sobie, a więc mieszam brudne z czystym i wiem, że tego nie rozumiecie jeśli i Wy nie macie takiej fobii, jednak tak to właśnie u mnie wygląda. Może kiedyś będę chciała napisać o tym więcej, jakieś takie wyzwalające jest uczucie dzielenia się tym z obcymi ludźmi, szczególnie, że to że funkcjonuję inaczej nie powinno być żadnym powodem do wstydu. Ale to, że zaburzenia psychiczne to nie są wymysły, to już nie ten ten przystanek.
![]() |
Zachód słońca w Bernie, nie polecam odwiedzać zimą, bo nie zobaczycie niedźwiedzi! |
Za dzieciaka uwielbiałam grać w gry planszowe. Mając dwójkę braci i rodziców nietrudno było znaleźć towarzystwo do grania, jednak z czasem dorośli jak to dorośli mają coraz mniej czasu, a że ja jestem najmłodsza z tego grona, to zaczęłam trochę ubolewać nad tym nagłym rozstaniem z tą sferą mojego życia. I tak została mi po tym związku masa gier, a teraz szczególnie w czasie pandemii, one patrzą na mnie i wszyscy wiemy, że ja mam czas by w nie pograć tylko z kim? Na to pytanie nie poznałam odpowiedzi, jednak wielkim zbiegiem okoliczności (to dość długa historia, więc jej Wam oszczędzę) poznałam BoardGameArena jest to strona pozwalająca grać w wirtualne odpowiedniki naszych dobrych znajomych z ludźmi z całego świata. Choć moje konto ma jakieś półtora miesiąca to już udało mi się rozegrać ponad siedemset gier. Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że dowiedziałam się, że taka strona istnieje!
Przystanek 6 - czy wciąż z niteczkami mi po drodze?
Oj różnie, to w trakcie tego roku bywało, choć niewątpliwie ten rok był najbardziej płodny ze wszystkich pod tym względem, dlatego oszczędzę Wam zdjęć. Zresztą już nawet części bransoletek nie mam. Przechodziłam tak ogromną fazę na ten typ robótek ręcznych, że nawet ściągnęłam sobie z Allegro mnóstwo kolorów mulinek. I teraz oczywiście stoją odłogiem.
![]() |
Sami przyznajcie, że taki widok budzi podziw. ;) |
Przystanek 7 - nałogowy Netfliksowiec
Ile ja czasu spędziłam w zeszłym roku na Netfliksie, to chyba nikt nie jest w stanie ocenić. Ale nie żałuję. 2020 rok to rok, w którym trochę zwolniłam i odpuściłam. W końcu jeśli coś nam nie wyjdzie, nawet jeśli planowaliśmy to od wielu lat i bardzo chcieliśmy tego osiągnąć (a uwierzcie, że miałam jedną taką rzecz i wciąż się przekonuję, że jeśli się nie uda to nic się nie stanie), to zawsze można zwalić na ten paskudny rok. Więc wiadomo, wolałam nadrabiać zaległości filmowe i serialowe. Planuję wrzucić posta z najlepszymi książkami, serialami i filmami (ale nic nie obiecuję), więc wtedy może trochę więcej o tym co ciekawego znalazłam na tym serwisie.
Przystanek 8 - garść statystyk
Łączna liczba polubień na Facebooku: 70 (było 39)
Czego nauczył mnie 2020 rok? Tego, że lepiej nie mieć żadnych oczekiwań względem przyszłości. I dlatego nic nie planuję na rok 2021. Wiadomo, chcę zdać maturę, chcę dostać się na studia, ale chcę też zadbać o siebie i dać sobie tyle czasu ile potrzebuję. Życzę i Wam, abyście wykorzystali ten czas jak najlepiej, trzymajcie się!
Na koniec jeszcze chciałam podziękować Wam za obecność. Nawet jeśli tylko czytacie anonimowo, wiedzcie, że jest mi naprawdę miło! Od zawsze wiedziałam, że z tego pieniędzy nie będę miała, planuję iść inną ścieżką zawodową w swoim życiu, a wszystko co robię z książkami, robię hobbystycznie, dlatego naprawdę mi miło, że kogoś to interesuje, dzięki!
Nie byłam na swojej studniówce, nie żałuję. Z perspektywy czasu, do tych wszystkich osób, które mówiły, że będę żałowała, że nie idę mogę tylko powiedzieć, że o tym, czy się było, czy nie było na studniówce się nie myśli. Bywa to czasami temat rozmów na pierwszym roku studiów, ale poza tym ani moi znajomi, którzy na swoich studniówkach byli i ci którzy nie byli - w ogóle do tego tematu nie wracają. Nawet powiedziałabym, że znam sporo osób, które żałują, że poszły. Także nie ma co czuć presji (tak na przyszłość).
OdpowiedzUsuńDzięki za komentarz, myślę, że może być on bardzo pomocny dla osób, które tu trafią przez przypadek, a studniówka będzie dla nich równie stresującym tematem! Często późniejsza perspektywa sprawia, że wiele rzeczy, które kiedyś wydawały się istotne, teraz już zupełnie nie są. :)
UsuńKochana piękne widoki, mam nadzieję, że i mi kiedyś uda się pojechać może właśnie i pociągiem po Europie, miłego 2021!
OdpowiedzUsuńi zapraszam do siebie ;)
Życzę powodzenia, polecam każdemu taką podróż! :D
UsuńTobie również miłego 2021!
Bardzo ciekawy post! Też wiele czasu spędziłam na Netflixie, odkąd mam tam konto oglądam więcej seriali niż wcześniej. Strona z planszówkami to również moje odkrycie tamtego roku, ja też nie zawsze mam z kim zagrać w gry, a tam mogę grać kiedy chcę. :D
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję za miłe słowa! <3
UsuńWydaje mi się, że wiele osób polubiło się z Netfliksem, ale super, że ktoś również uwielbia planszówki! :D
Jej, taka wyprawa pociągiem to coś niesamowitego! Zazdroszczę!
OdpowiedzUsuńW takim razie trzymam kciuki, aby i Tobie udało się przeżyć coś takiego! :D
Usuń