Przejdź do głównej zawartości

Czwarte urodziny Literkowego Melonika!

Ten rok minął naprawdę szybko. Prawdę mówiąc piszę tego posta zaledwie dzień przed tą pamiętną datą, bo czas tak szybko zleciał, że nawet nie miałam okazji wyczekiwać tego dnia. Pewnie znów mogłabym napisać, że nie wierzę, że wytrwałam tutaj już cztery lata ze względną regularnością. Kiedy zakładałam Melonika byłam tylko smarkulą, która szukała swojego miejsca w tym świecie (nawiasem mówiąc wciąż szukam). Czytałam dużo, więc chciałam się z tym o kimś dzielić. Chciałam też pisać o tym co mi w głowie siedzi, zainspirowana blogami-pamiętnikami. Jeśli mnie śledzicie, to pewnie wiecie, że na to drugie nie decyduję się za często. Chyba wciąż mam problem z wyrażaniem swojej opinii publicznie. Z książkami jednak jest inaczej. W końcu nikt nie ma nic do powiedzenia w temacie mojego odbioru książki. Nie będę ukrywać, że moje recenzje były i będą subiektywne, bo żadnym krytykiem nie jestem. 

Przez cztery lata dużo się nauczyłam w kwestii publikowania w Internecie. Nie tylko od tej technicznej strony, ale również poznałam trochę praw, które tu panują. Podszkoliłam swój warsztat pisarski. Zdaję sobie sprawę, że moje wpisy, to wciąż nie wpisy profesjonalisty. Ale ostatnio przeczytałam jedne z pierwszych recenzji i byłam pod ogromnym wrażeniem progresu. Wydaje mi się, że blog i przeczytane książki wpłynęły również na moje codzienne życie. Pewnie w moim wysławianiu się i rozumowaniu też jest jakaś różnica. Na pewno poszerzyłam horyzonty. Zaczęłam czytać literaturę wyższych lotów, w tym na przykład faktu, czego się nie spodziewałam te cztery lata temu. Ale wciąż z ochotą sięgam po odmóżdżające młodzieżówki. W końcu wszystko jest dla ludzi.

Po tych czterech latach jestem już z pewnością kimś innym niż tego 31 sierpnia 2016 roku. Cztery lata w okresie dojrzewania, to ogromny przeskok. Wtedy byłam w gimnazjum, a teraz zaczynam klasę maturalną. Pewnie nie wielu z Was jest tutaj od początku. Ale jeśli są tutaj takie dusze, to pewnie widzicie to jak się rozwinęłam. Myślę, że nigdy nie będę żałować tego, że założyłam bloga. Nie wiem jak długo jeszcze będę publikować, ale na pewno dopóki mam ochotę, a musicie wiedzieć, że wciąż ją mam. Zdarzały się krótsze i dłuższe okresy nieobecności, ale zawsze wracałam. Zobaczymy czy wytrwam do piątej rocznicy.

Teraz czas na garść statystyk. W końcu jako typowy mat-inf nie mogę sobie odpuścić tej przyjemności!

Liczba wyświetleń: 24 074 (to prawie o 8 tysięcy więcej niż rok temu!)

Obserwatorzy: 37

Komentarze (bez moich :P): 518

Liczba postów: 164

W tym recenzji: 107

Chyba całkiem nieźle prezentują się te liczby, prawda? Szczególnie, że przypomniałam sobie jak to było z moją regularnością. W porównaniu do innych miesięcy, to w sierpniu Was naprawdę rozpieszczam. To już szósty wpis, a nie pierwszy czy drugi. Nie chcę nic obiecywać, bo jak już wspominałam teraz chyba najbardziej stresujący rok mnie czeka, ale liczę, że naprawdę znajdę czas dla tego miejsca.

Teraz może krótko o moich małych sukcesach związanych z książkowo-blogową przygodą. W tym roku miała miejsce pierwsza współpraca. Wzięłam udział w Share weeku. Reaktywowałam też podsumowanka czytelnicze, w których w paru zdaniach opowiadam o książkach, które nie doczekają się pełnoprawnej recenzji z różnych względów. Znalazłam też świetną grupę na Telegramie, o której wspominałam już w tym podsumowaniu. I na koniec coś z czego jestem najbardziej dumna.  Zrealizowałam w końcu swój mały projekt, co prawda przeprowadzam go tylko na Instagramie (ma większe możliwości jeśli chodzi o szybkość kontaktu i nie oszukujmy się zasięgi są większe, a w moim projekcie są one bardzo istotne). Polega on na stworzeniu bazy z konkretnymi motywami czy tytułami podobnymi do konkretnej pozycji. W każdy piątek podaję jedno hasło z Waszych pomysłów i czekam na Wasze propozycje tytułów książek, a potem pytam o pomysły na kolejne edycje. Jeśli chcecie się przyłączyć, to wpadajcie tutaj albo po prostu wpiszcie w wyszukiwarkę na Instagramie "literkowymelonik".

To chyba jeden z najdłuższych wpisów podsumowujących, mam nadzieję, że nie przeszkadzają Wam te moje życiowe refleksje. Na koniec chciałabym poświęcić trochę miejsca na podziękowania. Dziękuję wszystkim, którzy tutaj zajrzeli, przeczytali nawet tylko jeden wpis i się uśmiechnęli albo zapisali tytuł książki. Dziękuję wszystkim, którzy znaleźli czas, aby napisać nawet krótki komentarz. Dziękuję za wszystkie miłe słowa i polecenia. Gdyby nie Wy, nie byłabym w stanie czerpać z tego co robię aż takiej radości. To Wy mnie motywujecie i umilacie dni. I z tego miejsca do każdego z Was kieruję dziękuję!

Komentarze

  1. Wszystkiego naj, naj, naj z okazji blogowej rocznicy! Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję wszystkich sukcesów <3
    Piszesz naprawdę fajnie i z sercem! Oby tak dalej! Życzę kolejnych obserwujących oraz sukcesów. A ja idę obczaić Twojego insta! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie słowa to miód dla uszu! Bardzo mi miło i dziękuję! <3

      Usuń
  3. Czytanie swoich pierwszych wpisów może być traumatycznym przeżyciem, trzeba uważać! ; )
    Do piątej rocznicy na pewno wytrwasz i oby do 6, 10 i 12 także!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale również na swój sposób motywującym! :D
      Mam nadzieję!

      Usuń
  4. Klasa maturalna! Czyli ciekawe wyzwania przed Tobą! Fantastycznych perspektyw i sukcesów, zarówno tutaj jak i w pozostałej części życia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Już po tych niecałych dwóch tygodniach widzę, że jest jakoś tak inaczej niż w drugiej klasie, chyba widmo matury wisi nad nami wszystkimi. :P

      Usuń
  5. Gratuluję i życzę wielu kolejnych takich urodzin! Mnie też blogowanie sporo nauczyło i cały czas uczę się czegoś nowego. ;)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Za każdy komentarz dziękuję!
Staram się odwiedzać wszystkich moich czytelników!

Warto zajrzeć!

O najdziwniejszym roku słów kilka

Kiedy dowiedziałam się, że moi bracia wybierają się na wycieczkę pociągami po Bałkanach, wiedziałam, że też chciałabym kiedyś przeżyć coś takiego. Może nie w aż tak spartańskich warunkach, jednak dłuższe jazdy pociągiem mają coś w sobie. Zawsze preferowałam jazdę pociągiem od innych środków transportu, dlatego wiele razy zjechałam Polskę tam i z powrotem, z północy na południe. Jednak to nie ta sama nutka adrenaliny, co podróżowanie po Europie, po obcych dworcach i z obcymi językami wokół siebie. I w roku 2020 wreszcie mi się to udało (o czym więcej poniżej), dlatego postanowiłam upamiętnić ten rok podsumowując go w nietypowej dla mnie formie. Uprzedzę tylko, że będzie bardzo dużo prywaty, ale mam nadzieję, że przedstawionej w ciekawy sposób. Proszę wsiadać, bo odjeżdżamy! Jedno z pierwszych zdjęć jakie zrobiłam, jezioro w centrum Zurychu, coś niebywałego. Przystanek 1 - prawie maturzystka, czyli życie osiemnastolatka bez osiemnastek Jeśli jeszcze tego nie wywnioskowaliście z tego co t

Podsumowanie listopada i grudnia

Znowu pustki, regularność to chyba nie jest moja mocna strona, ale mam nadzieję, że nie jest to dla Was aż tak uciążliwe. Wolę pisać o czymś, co rzeczywiście chcę przekazać dalej, aby nie marnować Waszego i mojego czasu. Przyznam, że ostatnio zaczęło mi trochę brakować stukania w klawiaturę, dlatego szykuję parę postów już niebawem. Nie obiecuję, że na pewno się pojawią (nie szukając daleko, od roku zbieram się, aby napisać coś o czytnikach, ale jakoś nie mam czasu by przysiąść), ale myślę, że prawdopodobieństwo tego zdarzenia jest dość spore. Dzisiaj jeszcze nie podsumowanie całoroczne, a takie zwyczajne, krótki przegląd tego co zaabsorbowało mnie ostatnimi czasy.  1. Szachy Przykładowe ćwiczenie z Lichess W poprzednim podsumowaniu wspominałam o mojej małej obsesji serialowej - "Gambicie Królowej". Nigdy specjalnie nie przepadałam za grą w szachy, ale pod koniec listopada, obsesja na punkcie produkcji Netflixa przerodziła się w ogromną chęć grania w tę grę. Nie pamiętam, kie

''Szkarłatna Dżuma'', czyli książka nie z tego stulecia

Na wstępie chciałabym wyjaśnić dlaczego tytuł jest taki, a nie inny. Mianowicie w moim egzemplarzu jest napisane, że to poprawiona wersja wydania z 1927 roku, aczkolwiek przeszukując sieć znalazłam również, że ona jest jeszcze starsza, a także informacje, że jest to opowiadanie, ale potraktuje to jak książę. Pierwszy raz sięgnęłam po tą książkę, jeśli się nie mylę, w podstawówce, na początku. Ciągnęła mnie do niej okładka, zwłaszcza ta osoba na pierwszym planie, pomyślałam, że to fajna przygodówka. Nawet nie wiecie jak się pomyliłam. Może gdybym zdała sobie sprawę co jest na dalszych planach odłożyłabym ją na potem. Pamiętam tylko, że emocje po przeczytaniu we mnie buzowały, zwłaszcza strach. Postanowiłam przeczytać ją jeszcze raz, aby się ''na świeżo'' z Wami podzielić moją opinią. Tytuł: ''Szkarłatna Dżuma'' Autor: Jack London Liczba stron: 76 Kategoria: fantastyka Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza SAWA Książka jest opowieśc