Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Brandon Sanderson

Ostatnio czytane #5

Wiecie jak zdobyć trochę wolnego? Ano rozchorować się przed maratonem próbnych matur. Wtedy nie trzeba nawet nadrabiać lekcji, bo w końcu żadne się nie odbyły! Tylko śpi się całymi dniami. Ale można znaleźć czas na podsumowanie swoich czytelniczych wyczynów. Które są tak słabe, że nawet nie można nazwać ich wyczynami. Dziś przedstawię Wam moje wrażenia dotyczące książek przeczytanych w tym roku. Z różnych względów (głównie brak czasu i chęci) nie zdecydowałam się na pełne ich zrecenzowanie, jednak chcę, aby zostały odnotowane tutaj.    1. "Ojczyzna dobrej jakości. Reportaż z Białorusi" wielu autorów Kiedy na Białorusi wybuchły protesty zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie wielu wiem o tym kraju, a przecież to nasz sąsiad. Dlatego postanowiłam sięgnąć po Ojczyznę dobrej jakości, choć uprzedzono mnie, że nie jest to reportaż, który jest i ciekawy, i świetnie napisany. Niestety spełnia tylko jeden warunek, ten pierwszy. I ja się mogę podpisać pod tym rękami i nogami. Być moż...

Ostatnio czytane #4 (głównie lektury szkolne, ale nie tylko)

Jestem naprawdę beznadziejną blogerką. Przychodzę z postem urodzinowym, a potem miesięczna cisza. Być może jestem jedyną osobą, która nie spodziewała się, że maturalna klasa będzie aż tak czasochłonna. Choć w sumie spodziewałam się, ale nie spodziewałam się tak okropnego rozkładu jazdy. Jeżdżę już trzeci rok i nigdy nie pochłaniały one aż tylu czasu. Niby w czasie oczekiwania mogę chwycić za książkę i czytać. Jednak wierzcie lub nie, ale po wyczerpującym dniu chciałabym być już po prostu w domu. Właściwie to tylko narzekam, a wcale nie to miałam na celu. We wrześniu wpadłam w nową rutynę, szkoła, szczególnie matma, i spanie, to pochłaniało mi najwięcej czasu. A i jeszcze lektury szkolne. I nie było mi z tym źle. Nawet na seriale nie miałam chwili, ale do czasu. Ostatnio mnie coś złapało. Żyjemy w takich czasach, że lepiej nie wychodzić z żadnymi chorobowymi objawami na zewnątrz, więc ze zwykłym (mam nadzieję) przeziębieniem siedzę w domu. I trochę się lenię, bo jednak teraz nie trzeba ...

Antybohater w literaturze dziecięcej

Mieliście tak kiedyś, że za dzieciaka nie sięgnęliście po zachwalaną serię, bo nie mieliście pojęcia, że istnieje, i wiedząc, że wielu ludzi zaczytuje się w niej po dziś dzień, postanowiliście zrobić to teraz? Ja miałam tak ze Zwiadowcami i niestety rozczarowałam się. Nie zrozumcie mnie źle, uważam, że to jest naprawdę w porządku historia, ale czułam to, że jest ona skierowana do młodszego czytelnika i nie potrafiłam się przy niej bawić. I myślę, że gdybym czytała ją parę lat wcześniej albo teraz po raz drugi, z sentymentem, to mogłabym być kolejną fanką Johna Flanagana. I sądziłam, że nie znajdę nic w literaturze dziecięcej, co by przypadło mi do gustu, jednak dzisiaj przychodzę z dowodem na to, że da się napisać książkę dla dzieci, która oczaruje dorosłych. Dodam jeszcze, że od Brandona Sandersona nic innego nie czytałam, więc nie znajdziecie tutaj żadnych porównań do innych jego dzieł, ani nic w tym stylu. Postanowiłam zacząć właśnie od tej serii przygodę z nim, bo nie łączy się on...