Przejdź do głównej zawartości

Antybohater w literaturze dziecięcej

Mieliście tak kiedyś, że za dzieciaka nie sięgnęliście po zachwalaną serię, bo nie mieliście pojęcia, że istnieje, i wiedząc, że wielu ludzi zaczytuje się w niej po dziś dzień, postanowiliście zrobić to teraz? Ja miałam tak ze Zwiadowcami i niestety rozczarowałam się. Nie zrozumcie mnie źle, uważam, że to jest naprawdę w porządku historia, ale czułam to, że jest ona skierowana do młodszego czytelnika i nie potrafiłam się przy niej bawić. I myślę, że gdybym czytała ją parę lat wcześniej albo teraz po raz drugi, z sentymentem, to mogłabym być kolejną fanką Johna Flanagana. I sądziłam, że nie znajdę nic w literaturze dziecięcej, co by przypadło mi do gustu, jednak dzisiaj przychodzę z dowodem na to, że da się napisać książkę dla dzieci, która oczaruje dorosłych.

Dodam jeszcze, że od Brandona Sandersona nic innego nie czytałam, więc nie znajdziecie tutaj żadnych porównań do innych jego dzieł, ani nic w tym stylu. Postanowiłam zacząć właśnie od tej serii przygodę z nim, bo nie łączy się ona z innymi i jest targetowana do dzieci, więc sądziłam, że im szybciej tym lepiej.


Tytuł: Piasek Raszida
Cykl: Alcatraz kontra Bibliotekarze
Tom: 1
Autor: Brandon Sanderson
Liczba stron: 312
Kategoria: literatura dziecięca
Wydawnictwo: Iuvi

Czy każdy główny bohater współczesnych książek fantastycznych musi mieć jakąś moc? Oczywiście, bo w końcu to książki fantastyczne! Nie inaczej jest też z Alcatrazem Smedrym, który ma talent do ... niszczenia rzeczy. Tak, dobrze przeczytaliście! Jeśli myślicie, że to Wam zdarza się zepsuć coś wyjątkowo często, to pewnie jeszcze nie znacie Alcatraza, a może i Wy macie taki talent?

Niestety, każdy  talent, również  ten, który posiada główny bohater Piasku Raszida, trzeba trenować, bo w przeciwnym razie nie będzie z niego pożytku, a będą same szkody. Jest on przyczyną częstej zmiany rodziny zastępczej w przypadku Alcatraza. Chłopak czuje się niezrozumiany, a na trzynaste urodziny dostaje kupkę piasku. To wcale nie jest żart! I jakby tego było mało, nagle pojawia się starszy mężczyzna, który uważa, że jest jego dziadkiem.

Teraz może słów kilka o fan-ta-stycz-nym pomyśle na świat, tego po prostu jeszcze nie grali. Antagonistą są Bibliotekarze, tak, ci którzy nam, zwykłym śmiertelnikom doradzają książki i zajmują się bibliotekami. I to wcale nie jest taki absurdalny wybór złego charakteru tak naprawdę. Przecież nie od dziś wiemy, że książki, to wiedza, a wiedza to potęga. W samej książce znajdziecie wiele absurdów, które wcale takie głupie się nie wydają, kiedy czytelnik uzmysłowi sobie, że całe życie był manipulowany. :D

Sama magia w tym świecie jest też bardzo nietypowa. Nie tylko Alcatraz posiada talent, okazuje się, że więcej osób może się nim pochwalić. A wszystkie tak samo z pozoru beznadziejne jak ten głównego bohatera. Powiedzcie mi, kto by chciał talent do spóźniania się?

Ale świat to nie wszystko co robi tę książkę. Narracja jest kolejnym plusem. Wszystko poznajemy z perspektywy Alcatraza, on nam wręcz opowiada swoją historię. A robi to w sposób czasami naprawdę komiczny, często zwracając się bezpośrednio do czytelnika. I myślę, że to ta narracja ma ogromny wpływ na to, że książka nie wydaje się infantylna i czytelnik w każdym wieku może się przy niej bawić. Nie ma tutaj szczególnej przemocy, ani fragmentów skierowanych tylko do dorosłych, więc jeśli znacie młodych czytelników, to spokojnie możecie im podrzucić tę książkę. Ale z drugiej strony czy w książce musi lać się krew na prawo i lewo, a wątki miłosne kończyć czymś więcej niż pocałunkiem, aby zainteresowała ona starszych czytelników? Myślę, że nie, i jeśli się ze mną zgadzacie, to dajcie szansę tej historii.

Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę zaczytywać się w literaturze dziecięcej dla tylko własnej przyjemności. Podchodziłam do tej historii z dość sporym sceptycyzmem i jestem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona. Z pewnością sięgnę po kolejne tomy i może już niebawem po inne serie Brandona Sandersona. Jeśli macie już dość sztampowej literatury, to warto przyjrzeć się bliżej tej książce, bo na wielu polach jest ona czymś nietypowym.

Komentarze

  1. Pomimo tego, że nie jestem już od dawna nastolatką to czytam książki należące do literatury dziecięcej. Z twórczością Sandersona jeszcze nie miałam do czynienia, ale w końcu muszę zacząć z nią przygodę, bo jestem fanką nietypowych opowieści :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z kolei czytałam większość książek Sandersona wydanych w Polsce, ale tej serii jeszcze nie! Będę musiała ją nadrobić, bo słyszałam wiele dobrego, a wiem, że Sanderson raczej nie zawodzi swoimi książkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że nie będziesz wyjątkiem i Ciebie też nie zawiedzie historia Alcatraza. :D

      Usuń
  3. Bardzo ciekawie to zostało opisane.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za każdy komentarz dziękuję!
Staram się odwiedzać wszystkich moich czytelników!

Warto zajrzeć!

Zakończenie w wykonaniu Chłopców

Dawno nie było już tutaj recenzji (ostatnia w styczniu, co tu się dzieje?), ale wiecie, aby ją napisać wypadałoby zaznajomić się z przedmiotem, który będzie się opisywać. A ja ostatnimi czasy jakoś książek mniej czytam (choć tą o której dziś będę opisywać, przeczytałam jakiś czas temu, wiecie takie małe opóźnienie ). Także jak pewnie z tytułu posta wywnioskowaliście dziś będzie co nieco o czwartej części serii „Chłopcy”, proponuję zapoznać się również z recenzjami poprzednich tomów, które znajdziecie w zakładce: Recenzje. Tytuł: Chłopcy 4. Największa z przygód Autor: Jakub Ćwiek Liczba stron: 400 Kategoria: fantastyka Wydawnictwo: Sine Qua Non W tej części Dzwoneczek musi się zmierzyć z Piotrusiem i odzyskać Chłopców, ale jest problem – Cień, ważny sojusznik Pana, który misternie układa swoje plany, ale wróżka też ma pewną (potężną) znajomość… W Obozie Piotrusia jak zwykle trwa zabawa, tym bardziej że odbito Tańczące Bliźniaki, tymczasem Dzwoneczek zbiera powoli swoich ...

"Nowoświaty" - antologia z okazji roku Lema

Nie było mnie tutaj jakiś czas, ale dzisiaj nie o tym, bo przychodzę do Was z recenzją "Nowoświatów".  Z pewnością już wiecie, że w tym roku obchodzimy setną rocznicę urodzin Stanisława Lema i właśnie z tej okazji Wydawnictwo SQN oddało głos obiecującym autorom, a my, czytelnicy, dostaliśmy ten zbiór ośmiu opowiadań inspirowanych Lemem. Na wstępie chciałabym jeszcze dodać, że z tym znanym polskim autorem nie miałam za wiele styczności, dlatego dzisiaj nie będę analizować powiązań między opowiadaniami, a jego twórczością. Chcę też zwrócić uwagę, że sci-fi nie jest gatunkiem mojego pierwszego wyboru, więc nawet jeśli wykorzystane w tych krótkich formach pomysły są oklepane, to dla mnie wciąż pozostają świeże.    Tytuł: Nowoświaty Autor: wielu autorów Liczba stron: 206 Kategoria: fantastyka Wydawnictwo: SQN Choć wszystkie opowiadania mówią o różnych wydarzeniach, to mają pewne punkty wspólne. Wiadomo, w jakiś sposób nawiązują do twórczości Stanisława Lema, ale również porusz...

„Mroczne umysły nigdy nie gasną po zmierzchu”

Witajcie, przychodzę do Was dzisiaj z recenzją „Mrocznych Umysłów” serii książek dość mało znanej, choć wartej przeczytania, którą pochłonęłam w dość szybkim czasie i momentami (w sumie trochę częściej) nie mogłam się oderwać. Oczywiście i tutaj zastosowano metodę kończenia rozdziału (książki) w najlepszym momencie. Jak w telewizji! Postanowiłam, że nie będę się bawić w pisanie trzech małych opisów, ale za to zbiorę wszystko w jeden porządny – recenzje.