Przejdź do głównej zawartości

Diupa, czyli powrót do Miętowej

Jakiś czas temu mogliście przeczytać moją recenzję „Wszystko, tylko nie mięta”, czyli pierwszej części serii „Miętowa”, a także części  siódmej („Ogon Kici”). Po dłuższej przerwie postanowiłam wrócić do niej i wypożyczyłam „Diupę”, kolejną książkę opowiadającą o typowej warszawskiej rodzinie i jej typowych problemach, a także kolejną książkę bez specjalnego morału, ale którą czytało się całkiem przyjemnie.

Tytuł: Diupa
Autor: Ewa Nowak
Liczba stron: 216
Kategoria: młodzieżowe
Wydawnictwo: Fabryka Słów

„Diupa” to historia skupiająca się głównie, na Wiktorze i Wiktorii Rybackich (tak, ich rodzice też mają imiona, których pierwsza litera to „W”), zmagają się z wieloma ciężkimi problemami, oczywiście na główny plan lądują te uczuciowe. Nie mogę również nie wspomnieć o tytułowej Diupie, która pierwszy raz pojawiła się na balkonie pewnej rodziny i zmieniła naprawdę wiele, a ponadto jest bardzo fajną postacią (ciekawe kto się domyśli kim ona naprawdę jest, podpowiedź, znajduje się na okładce :p).

Pod względem niefabularnym, a stylowym książka wypada całkiem dobrze, bo styl wcale nie jest ciężki, ale (zawsze musi być jakieś „ale”) nie wolno przeginać, owszem nie lubię opisów na dwie strony, ale jeśli co chwilę jest przerwa i akcja dzieje się gdzieś indziej to jak dla mnie przegięcie w drugą stronę. Nie pamiętam, czy inne części też są tak samo napisane (w ten sposób podzielone), a nawet jeśli to  nie przypominam sobie, aby mi to zbytnio przeszkadzało, ale teraz rzuciło mi się to w oczy. Nie jest to wygodne z wielu względów, po pierwsze chciałabym się dowiedzieć co dalej jak się coś ważnego wydarzyło, ale najpierw muszę przejść przez nie aż tak interesujące wątki. Druga sprawa - jeśli chciałabym sobie coś przypomnieć, to ciężko to znaleźć, a chyba każdy czasem zapomina paru faktów (zwłaszcza, gdy książka nie ma dawać do myślenia, ale bardziej rozluźniać). Po za tym myślę, że warto zwrócić uwagę na bardzo wiele starych (przynajmniej dla mnie) słów, ale to chyba mogę wybaczyć, bowiem wydanie, które czytałam ma aż 15 lat! Pewnie na wielu to wrażenia nie robi, ale jak dla mnie język się troszkę zmienił.

„Zawsze chciałam, żebyś umiała pływać, jeździć na rowerze, nartach, żebyś kochała czytać, miała poczucie humoru, umiała zrobić zupę i upiec ciasto. To wszystko są takie rzeczy do kuferka. Nigdy nie wiadomo, co ci się przyda. A nauka jest najważniejsza z tych rzeczy.”

Oprócz rodziny Rybacki, mamy okazję poznać również znajomych Wiktorii i Wiktora (szczególnie tych najbliższych sercu), wujostwo czy babcię, która skrywa ciekawą przeszłość. Specjalnie żadnej z postaci poznać nie mogłam, oczywiście trochę jestem w stanie powiedzieć na ich temat, ale niewiele. 

Jak już wcześniej wspominałam nie jest to arcydzieło, które będzie człowieka męczyć po nocach, ale książka, która ma na chwilę odciągnąć nas o normalnego życia i raczej nie zostanie na długo w pamięci. Myślę, że pomimo tych przerw, które utrudniały mi poznawanie fabuły (choć z jednej strony mogą być całkiem przydatne, dla kogoś kto nie umie przerwać książki w środku akcji, tylko musi czekać do przerywnika) sięgnę po trzecią część. Czasem warto sięgnąć po coś lżejszego, więc jeśli masz ochotę dowiedzieć się co nieco o Rybackich to zrób to! 

Cytat pochodzi z książki "Diupa" Ewy Nowak

Komentarze

Warto zajrzeć!

Zakończenie w wykonaniu Chłopców

Dawno nie było już tutaj recenzji (ostatnia w styczniu, co tu się dzieje?), ale wiecie, aby ją napisać wypadałoby zaznajomić się z przedmiotem, który będzie się opisywać. A ja ostatnimi czasy jakoś książek mniej czytam (choć tą o której dziś będę opisywać, przeczytałam jakiś czas temu, wiecie takie małe opóźnienie ). Także jak pewnie z tytułu posta wywnioskowaliście dziś będzie co nieco o czwartej części serii „Chłopcy”, proponuję zapoznać się również z recenzjami poprzednich tomów, które znajdziecie w zakładce: Recenzje. Tytuł: Chłopcy 4. Największa z przygód Autor: Jakub Ćwiek Liczba stron: 400 Kategoria: fantastyka Wydawnictwo: Sine Qua Non W tej części Dzwoneczek musi się zmierzyć z Piotrusiem i odzyskać Chłopców, ale jest problem – Cień, ważny sojusznik Pana, który misternie układa swoje plany, ale wróżka też ma pewną (potężną) znajomość… W Obozie Piotrusia jak zwykle trwa zabawa, tym bardziej że odbito Tańczące Bliźniaki, tymczasem Dzwoneczek zbiera powoli swoich ...

"Nowoświaty" - antologia z okazji roku Lema

Nie było mnie tutaj jakiś czas, ale dzisiaj nie o tym, bo przychodzę do Was z recenzją "Nowoświatów".  Z pewnością już wiecie, że w tym roku obchodzimy setną rocznicę urodzin Stanisława Lema i właśnie z tej okazji Wydawnictwo SQN oddało głos obiecującym autorom, a my, czytelnicy, dostaliśmy ten zbiór ośmiu opowiadań inspirowanych Lemem. Na wstępie chciałabym jeszcze dodać, że z tym znanym polskim autorem nie miałam za wiele styczności, dlatego dzisiaj nie będę analizować powiązań między opowiadaniami, a jego twórczością. Chcę też zwrócić uwagę, że sci-fi nie jest gatunkiem mojego pierwszego wyboru, więc nawet jeśli wykorzystane w tych krótkich formach pomysły są oklepane, to dla mnie wciąż pozostają świeże.    Tytuł: Nowoświaty Autor: wielu autorów Liczba stron: 206 Kategoria: fantastyka Wydawnictwo: SQN Choć wszystkie opowiadania mówią o różnych wydarzeniach, to mają pewne punkty wspólne. Wiadomo, w jakiś sposób nawiązują do twórczości Stanisława Lema, ale również porusz...

„Mroczne umysły nigdy nie gasną po zmierzchu”

Witajcie, przychodzę do Was dzisiaj z recenzją „Mrocznych Umysłów” serii książek dość mało znanej, choć wartej przeczytania, którą pochłonęłam w dość szybkim czasie i momentami (w sumie trochę częściej) nie mogłam się oderwać. Oczywiście i tutaj zastosowano metodę kończenia rozdziału (książki) w najlepszym momencie. Jak w telewizji! Postanowiłam, że nie będę się bawić w pisanie trzech małych opisów, ale za to zbiorę wszystko w jeden porządny – recenzje.